W ślimaczym tempie

Po serii gier o pędzących zwierzątkach Reinera Knizii, nie spodziewaliśmy się podjęcia tematu przez innego projektanta gier. Jednak, niedawno, u wydawnictwa Nasza Księgarnia pojawiła się nowa gra Eugenia CastañoŚlimaki to Mięczaki. Ilustracje do polskiej edycji przygotował Maciej Szymanowicz.

Z początku, miałem obawy, że będzie to wariacja na temat Pędzących Ślimaków, ale na szczęście, pominąwszy temat ślimaków dążących do celu, niewiele ma z nią wspólnego. Zobaczcie sami. 🙂 

Co jest w pudełku?

6 ślimaków
6 żetonów ślimaków
Plansza
4 kości

Jak grać?

Planszę rozkładamy na środku stołu, a na niej ślimaki, na polu oznaczonym symbolem Start. Każdy otrzyma jeden żeton (w przypadku 2-3-osobowej gry nawet dwa) ze ślimakiem, który przyniesie mu punkty po zakończeniu wyścigu. Niewykorzystane żetony odkładamy do pudełka tak, aby nie było wiadomo, co na nich jest.

Gracze po kolei rzucają 4. kośćmi. Dla każdej z nich wykonuje jedną z dwóch akcji:

  1. przesuwa ślimaka w kolorze na kości o jedno pole do przodu albo
  2. przesuwa ślimaka stojącego na polu w kolorze kości o jedno pole do przodu.

Pole „Start” jest wyjątkowe, ponieważ z niego możemy ruszyć ślimaka dowolnym kolorem.

Po wykorzystaniu kości, gracz przekazuje ją następcy. Jego tura trwa, dopóki nie wykorzysta wszystkich czterech.

Runda kończy się w momencie, gdy pierwszy ślimak dopełznie na linię mety. Wtedy podliczane są punkty zgodnie z oznaczeniami na polach planszy i żetonami w posiadaniu graczy. Gracz otrzyma punkty jedynie za ślimaka, którego symbol ma na żetonie, który dostał na początku rundy.

Instrukcja zaleca rozegranie dwóch wyścigów.

Wrażenia

Nie wspomniałem o tym do tej pory, ale w grze jest pewien haczyk. Gdy przyjrzymy się planszy, okaże się, że punktacja przy polach ułożona jest odwrotnie — najwyższe wartości znajdują się przy polu „Start”. Co za tym idzie, będzie nam zależało, aby jak najszybciej doprowadzić do mety nie swojego ślimaka, a takiego, którego ma przeciwnik. Zabieg ten otwiera przestrzeń dla negatywnej interakcji. Ciekawie jest przy dwóch lub trzech graczach, gdzie każdy dostaje 2 ślimaki.

Mechanika poruszania ślimaka w kolorze kości albo znajdującego się na polu w takim kolorze daje możliwość kombinowania, żeby przesuwać jedynie te mięczaki, które nie należą do nas. 

Drewniane ślimaki wykonane są bardzo estetycznie. Żetony i kości również. W porównaniu z pierwowzorem — o nazwie Cargolino Valentinooprawa graficzna wypada, w naszym mniemaniu, o wiele lepiej i jest dalece bardziej przyjazna. Grafika na planszy również uległa lekkiej zmianie, jak najbardziej na plus. Jest to kolejna gra, w której jesteśmy oczarowani ilustracjami Macieja Szymanowicza. Trafił do grona naszych ulubionych grafików.

W grze został wpleciony aspekt edukacyjny. Znaczniki punktów, które otrzymamy po zakończeniu wyścigu odzwierciedlają różne nieczystości, które zbieramy w lesie: guziki, kapsle, puszki. To, że ostatni ślimak ma zdobyć najwięcej punktów, zostało wytłumaczone w ten sposób, że, nie spiesząc się do mety, zebrał więcej odpadów. Jest to pretekst do zwrócenia uwagi na problem zanieczyszczania środowiska.

Do wspólnego grania można zaprosić już 5-letnie dziecko. Gra jest na tyle prosta, że bez problemu poradzi sobie z mechaniką. Nasz syn miał jedynie kłopot z tym, że jego ślimak ma być jak najdalej od mety. Bardzo mu zależało, żeby dotarł jako pierwszy.

Polecamy Ślimaki to Mięczaki do grania w rodzinnym gronie i kiedy chcemy spędzić przyjemnie około 20 minut w towarzystwie niewymagającym ekstremalnego wysiłku umysłowego.

Gryf Uczy

Planowanie

 • • •

Dziekujemy wydawnictwu Nasza Ksiegarnia za przekazanie egzemplarza gry do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *