Categories
Recenzje gier

Rafa

Reiner Knizia jest autorem wielu bardzo dobrych gier. Sporą część jego projektów łączą proste zasady oraz jeden niewielki pomysł, który sprawia, że rozgrywka staje się znacznie ciekawsza, niż początkowo mogłoby się wydawać. Nie inaczej jest w przypadku „Rafy”, wydanej w Polsce przez Red Square Games.

Tym razem zajmiemy się odbudową rafy koralowej. Dokładając kafelki, będziemy łączyć koralowce w coraz większe grupy oraz tworzyć siedliska dla pływających pomiędzy nimi ryb. Pod spokojnym, kolorowym tematem kryje się jednak całkiem interesująca rywalizacja o punkty i przestrzeń na wspólnej planszy.

Rozgrywka

Na początku rozgrywki wybieramy jedną ze stron planszy, a następnie umieszczamy ryby na oznaczonych polach. Każdy gracz otrzymuje znaczniki w wybranym kolorze, a jeden z nich trafia na początek toru punktacji. Kafelki koralowców zostają pomieszane i ułożone w zakrytym stosie. Każdy uczestnik dobiera jeden z nich na rękę.

W swojej turze gracz wykonuje trzy czynności:

  1. umieszcza posiadany kafelek koralowców na dwóch pustych polach planszy;
  2. podlicza zdobyte punkty;
  3. dobiera nowy kafelek ze stosu.

Dwa lub więcej koralowców tego samego koloru, połączonych ze sobą bokami, tworzy rafę. Jeżeli dołożony kafelek utworzy nową rafę albo powiększy już istniejącą, gracz zdobywa tyle punktów, z ilu koralowców składa się ona po wykonaniu ruchu. Jeśli uda się rozwinąć kilka raf, każda z nich jest punktowana osobno. Pojedynczy koralowiec nie jest jeszcze rafą i nie przynosi punktów.

Co istotne, podczas tej punktacji kolor koralowców nie ma żadnego znaczenia. Nie posiadamy własnych raf. Możemy więc rozbudować grupę w kolorze przeciwnika i sami otrzymać za nią punkty.

Sytuacja zmienia się podczas walki o ryby. Kiedy wszystkie dostępne pola sąsiadujące z rybą zostaną zajęte, sprawdzamy, kto ją zdobywa. Każdy gracz podlicza koralowce we własnym kolorze znajdujące się przy rybie, a następnie dodaje pozostałe elementy raf, do których należą.

Gracz z największym połączonym obszarem w swoim kolorze zabiera rybę i otrzymuje przypisane do niej punkty. W przypadku remisu ryba zostaje odrzucona i nikt nie punktuje.

Gra kończy się po turze, w której zdobyto lub odrzucono ostatnią rybę albo umieszczono na planszy ostatni kafelek. Zwycięża osoba z największą liczbą punktów.

Po pierwszej partii można skorzystać z trybu pełnego. Ryby nie są w nim warte jednakowej liczby punktów wskazanej na planszy. Ich wartość zależy od gatunku i wynosi od 5 do 8 punktów.

Wrażenia

„Rafa” jest jedną z tych gier Reinera Knizii, które można wytłumaczyć w kilka minut, ale których decyzje nie zawsze okazują się oczywiste. Samo dokładanie kafelków jest banalnie proste. Cała finezja wynika z połączenia dwóch odmiennych sposobów zdobywania punktów.

Punkty za rozbudowywanie raf otrzymuje aktywny gracz, niezależnie od koloru dokładanych koralowców. Oznacza to, że cudza rafa może być dla nas równie atrakcyjna jak własna. Jeżeli odpowiedni kafelek pozwala powiększyć duży obszar przeciwnika, możemy dzięki niemu zdobyć całkiem sporo punktów.

Jednocześnie taki ruch może pomóc rywalowi w przejęciu pobliskiej ryby. W tym przypadku kolor ponownie staje się ważny i zależy nam na tym, aby to nasza rafa była największa. Każde dołożenie kafelka wymaga więc rozważenia, czy natychmiastowa korzyść jest warta wzmocnienia pozycji przeciwnika.

To bardzo proste, ale zgrabne rozwiązanie. Przez większość gry korzystamy ze wspólnie tworzonej planszy, a granice pomiędzy „naszym” i „cudzym” obszarem są dość płynne. Dopiero sąsiedztwo ryb sprawia, że kolory zaczynają mieć właścicieli.

Najciekawsze ruchy pojawiają się właśnie wtedy, gdy interesy kilku osób spotykają się w jednym miejscu. Możemy dołożyć kafelek do dużej rafy przeciwnika, zdobywając za nią punkty, ale jednocześnie przybliżając go do zdobycia ryby. Możemy również spróbować doprowadzić do remisu, aby nikt nie otrzymał punktów, albo zająć pole potrzebne rywalowi do połączenia dwóch grup koralowców.

Interakcja jest więc wyraźna, chociaż nie polega na odbieraniu przeciwnikom zasobów czy niszczeniu ich konstrukcji. Obserwujemy wspólną planszę, wykorzystujemy utworzone przez innych układy i staramy się przewidzieć, komu najbardziej pomoże każdy kolejny koralowiec.

Losowe dobieranie kafelków sprawia, że „Rafa” jest przede wszystkim grą taktyczną. Na ręce mamy tylko jeden kafelek, dlatego trudno przygotować rozbudowany plan na kilka tur do przodu. Zamiast tego szukamy najlepszego miejsca dla aktualnie dostępnego elementu i reagujemy na zmiany zachodzące na planszy.

Może to przeszkadzać osobom, które oczekują dużej kontroli nad rozgrywką. Czasami dobrany kafelek idealnie pasuje do sytuacji, a innym razem nie daje szczególnie atrakcyjnych możliwości. Krótki czas partii oraz prostota wykonywanych ruchów sprawiają jednak, że losowość nie jest przesadnie uciążliwa.

Liczba graczy wpływa przede wszystkim na poziom kontroli. W 2 osoby łatwiej śledzić plany przeciwnika i przygotowywać kolejne ruchy. Przy większym składzie plansza zmienia się znacznie szybciej, dlatego częściej trzeba wykorzystywać pojawiające się okazje. Jednocześnie rośnie rywalizacja wokół ryb i prawdopodobieństwo, że ktoś pokrzyżuje nasze zamiary.

Warto również dość szybko przejść do trybu pełnego. Zróżnicowana wartość poszczególnych gatunków ryb sprawia, że nie wszystkie części planszy są równie atrakcyjne. Ryba warta 8 punktów wywołuje większą rywalizację niż ta zapewniająca 5 punktów, dzięki czemu decyzje przestrzenne stają się ciekawsze. Podstawowy sposób punktowania dobrze sprawdza się podczas nauki, ale to wariant pełny wydaje się docelową wersją gry.

Pomimo tematu odbudowy podwodnego ekosystemu „Rafa” pozostaje przede wszystkim abstrakcyjną układanką. Kolorowa oprawa dobrze prezentuje się na stole i ułatwia odczytywanie powstających obszarów, ale najważniejsze są tutaj zależności pomiędzy kafelkami, rafami oraz rybami.

Podsumowanie

„Rafa” to lekka i przystępna gra kafelkowa oparta na bardzo prostych zasadach oraz jednym zgrabnym pomyśle punktacyjnym. Możemy zdobywać punkty za rozbudowywanie raf przeciwników, ale jednocześnie musimy uważać, aby nie ułatwić im przejęcia najcenniejszych ryb.

Gra jest szybka, interaktywna i nie wymaga długiego przygotowania. Najlepiej sprawdzi się wśród osób lubiących abstrakcyjne układanki, wspólną planszę oraz taktyczne wykorzystywanie pojawiających się okazji. Losowe dobieranie kafelków ogranicza możliwość dalekiego planowania, ale dobrze pasuje do około trzydziestominutowej, rodzinnej rozgrywki.

To bardzo charakterystyczny projekt Reinera Knizii: kilka łatwych do zapamiętania zasad, jeden niewielki twist i zaskakująco dużo powodów, aby przed dołożeniem kafelka jeszcze raz przyjrzeć się całej planszy.


Dziękujemy wydawnictwu Red Square Games za przekazanie egzemplarza gry do recenzji.