Kategorie
Recenzje gier

Łuuupy

Dawno nie było u nas gry w skandynawskich klimatach i mało Wikingów gościło na naszym stole. To się jednak zmieniło za sprawą gry Łuuupy od wydawnictwa IUVI games. Mamy tu wszystko, co z wojownikami Północy może się kojarzyć – śnieżne połacie, fiordy, drakkary, wikińskie wioski, świątynie niczym dobrze nam znana Wang z Karpacza. No dobrze, klimat już zdążył się rozpłynąć, ale na czym polega kolejna gra o Wikingach (w końcu gier o tej tematyce wyszło już wiele). 

Rozgrywka

Przyjrzymy się zawartości pudełka, dostajemy tu pokaźną grupę wojów z toporkami, którzy, gotowi do walki, aż czekają na cenne zdobycze. Ilość kafelków zasobów jest znaczna, możemy znaleźć tu drewno, owce czy broń, a do tego dochodzą budowle takie jak: chaty, wieże strażnicze czy zamki. Te właśnie kafelki będą naszymi zdobyczami podczas rozgrywki, a pozyskamy je z modularnej planszy, którą składamy na początku gry w zależności od liczby graczy. Do tego dochodzą planszetki graczy, dosyć swojskie tereny u brzegu fiordu, gdzie będziemy zakładać naszą nową osadę. Znajdą się tam różne budowle, pełniące znaczące role — ołtarz, pałac jarla oraz port. 

No to dzieła! Mamy ziemię, mamy wojowników, czas na podboje. Umieszczając pionki w naszym kolorze na planszy, staramy się zdobyć jak najwięcej potrzebnych nam surowców, by zbudować i rozwijać naszą osadę, ruszyć z handlem i zapewnić ogólny dobrostan. Na głównej planszy zaczyna się robić tłoczno i bojowo, bo jest o co się bić. Budowle, które możemy tam zdobyć, posłużą nam do rozpoczęcia budowy naszych własnych, a sposób na zdobycie ich jest dla każdego rodzaju budynku inny. Wszystko zależy ustawienia naszych wojów wokół obiektów i spełnienie warunków przejęcia ich. Ogólnie panuje tu zasada „kto pierwszy, ten lepszy”, ale dzięki kilku rodzajom akcji dostępnych dla gracza, możemy sprytnie żonglować i przeciskać się pomiędzy owcą a toporkiem.

Gra kończy się w momencie, gdy wszyscy wojowie trafią już na planszę i wszyscy pobiorą należne im zasoby.

Wrażenia

Jak sama nazwa wskazuje w grze Łuuupy dużo się dzieje, nie tylko na głównej planszy, ale i na naszych planszetkach. Musimy dobrze rozplanować sobie, gdzie będziemy umieszczać zdobyte kafelki, gdyż to potem może przerodzić się w punkty zwycięstwa.

Ważną sprawą jest również inwestowanie w drakkary, które staną się mnożnikami poszczególnych zasobów, znacząco zwiększając ich wartość punktową na koniec gry. Każdy drakkar wymaga konkretnych zasobów, by go aktywować, co wprowadza dodatkową warstwę planowania przestrzennego. Trzeba mądrze rozmieszczać kafelki na planszetce, by spełnić wymagania, ale też zoptymalizować korzyści płynące z ich premii. Co ważne, niezapełnione drakkary skutkują stratą punktów, więc warto traktować je jako zarówno szansę, jak i potencjalne ryzyko.

Sama rozgrywka jest zajmująca, przez to, że musimy trzymać rękę na pulsie zarówno na głównej planszy, gdzie dobre miejsca zajmowane są szybciej niż leżaki nad basenem hotelowym, jak i na naszej planszetce, która ma ograniczoną pojemność. Konkurencja o kluczowe pola z zasobami i budynkami jest naprawdę zacięta, co sprawia, że interakcja między graczami jest silniejsza niż w wielu innych grach rodzinnych. Trzeba nieustannie obserwować ruchy przeciwników i potrafić reagować na zmieniającą się sytuację na planszy.

Ciekawym motywem są trofea, o które de facto odbywa się wyścig. Kto pierwszy zdobędzie odpowiednią ilość toporów, może liczyć na sowite wynagrodzenie. Na szczęście, autor nie zdecydował się na mechanikę wyboru z gatunku: albo bierzesz, albo walczysz o lepszy — nawet jeżeli inny gracz szybciej zdobędzie mocniejsze trofeum, o które się staraliśmy, zawsze możemy zdobyć to gorsze, na które wciąż nas stać — chyba że jeszcze inny gracz je sprzątnie nam sprzed nosa.

Gra dobrze skaluje się w zależności od liczby graczy i działa sprawnie już od dwóch osób. W duecie rozgrywka jest spokojniejsza, bardziej przewidywalna. Przy trzech graczach zaczyna się robić tłoczniej, a interakcja staje się wyraźnie odczuwalna. Najwięcej emocji daje jednak gra w pełnym, czteroosobowym składzie — wtedy plansza szybko się zapełnia, a decyzje przeciwników mogą znacząco wpływać na naszą strategię. Wymusza to elastyczność i częste dostosowywanie się do zmieniającej się sytuacji.

Podsumowanie

Łuuupy to tytuł z prostymi zasadami, o zazębiających się akcjach, gdzie postęp gry widać szybko, który wymaga od nas dynamicznego podejmowania decyzji i dobrego planowania rozkładu kafelków w naszym fiordzie. Im więcej zbudujemy, tym więcej punktów zdobędziemy na koniec. Banalne? Tak, ale również wciągające. Grę bym zakwalifikowała jako rodzinną lub jako lżejszy przerywnik pomiędzy innymi bardziej złożonymi pozycjami o tematyce zbierania zasobów i ich inwestowania. 


Dziękujemy wydawnictwu IUVI Games za przekazanie egzemplarza gry do recenzji.